F.H. AKMA

Nowości IT

Strona 5 z 12 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

PS4: Nadciąga duża aktualizacja oprogramowania

PS4: Nadciąga duża aktualizacja oprogramowania

Firmware 2.5 o nazwie kodowej Yukimura został już oficjalnie zapowiedziany przez Sony. Firma nie ogłosiła co prawda daty wypuszczenia łatki, ale wiemy dokładnie jakie funkcje ze sobą przyniesie.
Do jednej z najważniejszych zaliczyć można opcję Suspend/Resume - obiecywaną jeszcze przed premierą samej konsoli. Funkcja ta pozwoli nam zatrzymać grę czy aplikację w dowolnym momencie, wprowadzić konsolę w stan hibernacji, a po wybudzeniu kontynuować zabawę. Sony zastrzega jednak, że usługa może nie działać ze wszystkimi tytułami - to już zależy od samych developerów.
Oprócz tego liczyć możemy także na następujące opcje:
Aktualizacja konta podrzędnego na główne prosto z poziomu konsoli (do tej pory możliwe to było tylko przez przeglądarkę)
Wyszukiwanie znajomych z Facebooka
Remote Play i Share Play będą działały w 60 klatkach na sekundę
Ułatwienia dostępu - przetwarzanie tekstu na mowę, powiększanie czcionki, zwiększenie kontrastu interfejsu, możliwość odwrócenia kolorów i przybliżania fragmentów ekranu
Zmiany w trofeach - automatyczne zrzuty ekranu przy wpadnięciu osiągnięcia, sortowanie trofeów i możliwość usunięcia z listy gier, które mają 0% ukończenia
Udostępnianie klipów wideo na Dailymotion

Google po cichu ogłasza Androida 5.1

Google po cichu ogłasza Androida 5.1

W czasie gdy uwaga całego świata skupiła się na konferencji Apple, Googlee ogłosił na swoim blogu najnowszą wersję swojego systemu operacyjnego.
Zmiany najbardziej docenią użytkownicy smartfonów z funkcją Dual SIM. Jedną z głównych nowości w Androidzie 5.1 Lollipop jest bowiem wsparcie dla zarządzania kartami.
Kolejną jest dodanie wyższego stopnia bezpieczeństwa. W przypadku kradzieży lub zgubienia telefonu funkcja Device Protection pozwoli na zablokowanie go do momentu zalogowania się na konto Google - nawet jeśli smartfon zostanie zresetowany do ustawień fabrycznych.
Android 5.1 pozwoli także na prowadzenie rozmów w krystalicznej jakości HD - oczywiście na kompatybilnych sprzętach np. Nexusie 6.
Aktualizacja wprowadzi również możliwość dołączania do sieci Wi-Fi i kontroli sparowanych urządzeń Bluetooth z poziomu Szybkich Ustawień.
Według informacji z Androidpit.com pierwszymi urządzeniami, które otrzymają aktualizację będą Nexusy 5 i 6 oraz Moto X i Moto G.

Dropbox widzi więcej, niż myślisz

Dropbox widzi więcej, niż myślisz

Autorem odkrycia jest pewien turecki użytkownik Dropboxa, który zauważył, że aplikacja w wersji dla systemu Windows sprawdza każdy nowo utworzony plik, nawet jeśli nie znajduje się on w folderach udostępnianych w usłudze Dropbox.
Oprócz lokalnego odwoływania się do plików, Dropbox prawdopodobnie wysyła również informacje o nich na swoje serwery. To przynajmniej tłumaczyłoby aktywność sieciową aplikacji, która ma miejsce po utworzeniu nowego pliku na komputerze użytkownika.
Co konkretnie robi aplikacja? W przypadku nowo utworzonych plików, Dropbox sprawdza ich atrybuty, jeśli zaś chodzi o foldery – weryfikuje ich zawartość. Wszyscy zainteresowani tą sprawą jak na razie nie stwierdzili, żeby aplikacja sprawdzała również samą zawartość plików. Nie musicie martwić się również o to, że Dropbox synchronizuje zawartość waszych wszystkich folderów z Chmurą – no chyba, że potrafi to zrobić w taki sposób, żeby ukryć cały ruch sieciowy, który potrzebny byłby do takiego rozwiązania. Jednak wysyłanie np. listy wszystkich naszych plików na serwer Dropboxa jest już możliwe.
Zanim jednak zbliżymy się niebezpiecznie blisko miejsca, w którym rodzą się wszystkie teorie spiskowe, ważnym szczegółem w całej sprawie jest to, że to „dziwne zachowanie” występuje tylko i wyłącznie w przypadku wersji dla systemu Windows. Bardzo możliwe, że intuicyjna i łatwa obsługa aplikacji Dropbox wymagała zastosowania kilku brudnych sztuczek, które właśnie zostały odkryte. Teraz pozostaje nam czekać na oficjalne oświadczenie Dropboxa w tej sprawie.

Botnet Rmnet wciąż pozostaje aktywny

Botnet Rmnet wciąż pozostaje aktywny

Pomimo licznych raportów agencji prasowych informujących o tym, że Europol przeprowadził potężną operację mającą na celu zatrzymanie działania botnetu Rmnet, analitycy Doctor Web kontynuują monitorowanie jego aktywności. Zgodnie z informacjami w mediach, specjaliści policji brytyjskiej zajmujący się zwalczaniem cyberprzestępczości, razem z ekspertami z Niemiec, Włoch i Holandii ograniczyli aktywność kilku głównych serwerów kontrolno-zarządzających botnetu Rmnet.
Zgodnie z wiadomościami prasowymi, 24 lutego 2015 serwery kontrolno-zarządzające botnetu Rmnet były wyłączone dzięki wspólnym działaniom kilku organizacji. Operacja ta zaangażowała Europejskie Centrum Zwalczania Cyberprzestępczości działające w ramach Europolu, CERT-EU, Symantec, Microsoft, AnubisNetworks i inne organizacje europejskie. Przykładowo na stronie Europolu podano, że specjaliści d/s bezpieczeństwa IT zdołali przechwycić około 300 adresów domen internetowych zawierających serwery kontrolno-zarządzające wygenerowane przez ten złośliwy program, a agencja Reuters informuje, że 7 serwerów kontrolno-zarządzających zostało wyłączonych podczas tej operacji. Zgodnie z informacją podaną przez Symantec, ta operacja dezaktywowała botnet zawierający 350 000 zarażonych urządzeń, a bazując na informacjach z Microsoftu, ich całkowita liczba mogła osiągnąć 500 000.
Analitycy bezpieczeństwa Doctor Web monitorują kilka podsieci botnetu, stworzonych przez hakerów z użyciem różnych wersji wirusa Rmnet. Tak więc, modyfikacja nazwana Win32.Rmnet.12 jest znana od września 2011. Win32.Rmnet.12 jest złożonym, wielokomponentowym wirusem zarażającym pliki, składającym się z kilku modułów. Posiada zdolność do samoreplikacji. Może wykonywać polecenia wydawane przez przestępców, osadzać treści w załadowanych stronach www (co teoretycznie pozwala cyberprzestępcom na uzyskanie dostępu do informacji o kontach bankowych ofiar), jak i wykradać "ciasteczka" i hasła zapisane w popularnych klientach FTP, takich jak Ghisler, WS FTP, CuteFTP, FlashFXP, FileZilla, Bullet Proof FTP i innych.
Późniejsza modyfikacja wirusa, Win32.Rmnet.16, różni się od swojego poprzednika kilkoma funkcjami architektury, takimi jak wykorzystywanie podpisu cyfrowego podczas wyboru serwera kontrolno-zarządzającego. Wirus jest w stanie również wykonywać komendy pobierania i uruchamiania niezależnych plików, dokonywać samoaktualizacji, wykonywać zrzuty z ekranu i wysyłać je do cyberprzestępców, jak i uczynić system operacyjny niezdolnym do dalszej pracy. Ponadto jeden z modułów potrafi unieszkodliwiać główne procesy popularnych programów antywirusowych. Tak jak jego poprzednik, Win32.Rmnet.16 potrafi modyfikować główny sektor rozruchowy (MBR) dysku i zapisywać pliki na końcu obszaru dysku w formie zaszyfrowanej.
Pomimo faktu, że liczne agencje prasowe raportowały o udanej operacji mającej na celu zablokowanie aktywności botnetu Rmnet, eksperci Doctor Web nie odnotowali żadnego spadku aktywności botnetów monitorowanych przez swoje laboratorium antywirusowe. Do tej pory analitycy bezpieczeństwa Doctor Web dowiedzieli się o przynajmniej 12 podsieciach botnetu Rmnet, korzystających z algorytmu generowania domen serwerów kontrolno-zarządzających i o co najmniej dwóch podsieciach Win32.Rmnet.12, nie używających funkcji automatycznego generowania domen (specjaliści firmy Symantec zablokowali jedną z podsieci o inicjatorze 79159c10 należącą do pierwszej z wymienionych kategorii).
Organizatorzy operacji mającej na celu zniszczenie botnetu Rmnet najwyraźniej ponieśli porażkę w wyeliminowaniu wszystkich serwerów kontrolno-zarządzających tego botnetu. Co najmniej 500 000 komputerów, zarażonych różnymi modyfikacjami tego wirusa, wciąż pozostaje aktywnych i odpowiada na polecenia wydawane z ocalałych serwerów. Doctor Web będzie nadal monitorował sytuację dotyczącą tego zagrożenia.

Twitter dyskryminuje użytkowników Tora

Twitter dyskryminuje użytkowników Tora

Wygląda na to, że Twitter na poważnie chce się wziąć za moderację nieodpowiednich treści publikowanych na jego łamach. By móc zachować kontrolę nad wpisami, wprowadził nowy wymóg dla użytkowników sieci Tor.br
Twitter umożliwia użytkownikom logowanie się za pomocą ich numeru telefonu lub wykorzystanie go do dwustopniowego uwierzytelniania tożsamości. Nigdy jednak jego podawanie nie było obowiązkowe… do tej pory. Teraz od tej reguły wyłączeni są użytkownicy sieci Tor, którzy muszą podać ów numer przy zakładaniu nowego konta.
Sieć Tor powstała, by utrudnić lub uniemożliwić fizyczne namierzenie jej użytkowników. Wykorzystują ją zarówno przestępcy, jak i osoby dbające o swoją prywatność. Twitter nie jest w stanie banować ze swojej platformy użytkowników Tora, więc postanowił banować ich numery telefonów, które są weryfikowane.
Problem w tym, że osoby korzystające z Tora prędzej zrezygnują z Twittera niż z tej sieci…

TO KONIEC Google+

TO KONIEC Google+

Google+ nigdy nie zdobyło zbyt wielkiej popularności, jednak trzeba przyznać, że decyzja o zamknięciu serwisu nieco nas zaskoczyła. Google+ przestanie istnieć w obecnej formie, jednak nie wszystko zostanie stracone.
G+ zostanie podzielony na trzy odrębne usługi: Google Photos, Google Stream i Google Hangouts. Czyli fotki w chmurze, mikroblog i komunikator, które według giganta z Mountain View cieszą się dość dużą popularnością, przez co nadal powinny być rozwijane. Czy tak się jednak stanie? Coraz więcej decyzji Google sprawia, że zaczynamy zastanawiać się, czy ta firma ma jakikolwiek plan tudzież długoterminową strategię?

YouTube ledwo na siebie zarabia

YouTube ledwo na siebie zarabia

Według informacji, w posiadanie których wszedł Wall Street Journal, serwis wideo należący do Google wygenerował 4 miliardy dolarów przychodu. Mimo to jednak jego zysk jest praktycznie zerowy. Jak to możliwe?
Niewiele stron na świecie może się pochwalić liczbą ponad miliarda użytkowników. Cztery miliardy przychodu to też okrągła sumka, o której wiele serwisów może pomarzyć. A jednak w ogólnym zestawieniu YouTube wcale nie radzi sobie dobrze. Wręcz przeciwnie - praktycznie zarabia jedynie tyle, by pokryć koszty wydatków.
Problemem jest nie tylko sama infrastruktura, która pochłania olbrzymie środki finansowe, ale także niewielki przychód z reklam. Jak się bowiem okazuje mimo wszechobecnych w sieci filmików serwis odpowiada tylko za 6% sprzedaży reklam przez Google. Coraz więcej osób nie ogląda materiałów wideo na głównej stronie serwisu, lecz korzysta z treści osadzonych na m.in. portalach społecznościowych. Dodatkowe statystyki nie są optymistyczne - za 85% całej oglądalności serwisu odpowiada jedynie 9% użytkowników, z czego większość stanowią nastolatkowie. Tym samym zaś YouTube przestaje być atrakcyjny dla reklamodawców.
Nic więc dziwnego, że Google stara się zarobić w inny sposób wprowadzając m.in. usługę płatnej subskrypcji. Mimo opisanych problemów trudno wyobrazić sobie jednak, by serwis miał upaść. Choć brakuje mu silnej konkurencji, wiele portali oferujących podobne usługi takie jak Vimeo, Facebook czy Twitter może YouTube'owi solidnie nadepnąć na odcisk.

DirectX 12 pozwoli na współpracę kart Nvidii i AMD!

DirectX 12 pozwoli na współpracę kart Nvidii i AMD!

Redakcja portalu Tom's Hardware, powołując się na anonimowe źródło twierdzi, że DirectX 12 pozwoli na współpracę kart graficznych Nvidii i AMD, ignorując różnice w architekturze gpu obu producentów. Co powiecie na system z GeForce Experience i AMD TrueAudio w jednym?
DirectX 12 to nowe API, które będzie "bliżej hardware'u". Pozwoli to między innymi na wyraźny wzrost wydajności układów multi-GPU. Nowe API nie będzie wymagać mirroringu buforu ramki. W poprzednich wersjach DX, jeśli chcieliśmy wykorzystać kilka kart na raz, musiały one ściśle ze sobą współpracować, renderując klatki naprzemiennie (AFR). To rozwiązanie wymagało, aby obie (lub więcej) karty miały w swojej pamięci wszystkie dane dotyczące tekstur i geometrii renderowanych obiektów. W praktyce oznaczało to, że dwie karty, z których każda ma np. 4GB pamięci RAM, razem nie dawały nam 8GB. Ponieważ te same dane musiały być przechowywane w obu kartach, ilość dostępnej pamięci RAM nadal wynosiła 4GB.
DirectX 12 kończy z zasadą 4+4=4. Nowe API korzystać będzie z trybu renderowania z podziałem na klatki (SFR - Split Frame Rendering), dzięki czemu informacje przechowywane w pamięci kart graficznych nie będą musiały się dublować. SFR zredukuje też opóźnienie wynikające z renderowania klatek przez kartę graficzną.
API w DirectX 12 pozwoli również na współpracę kart graficznych, różniących się swoją architekturą. Oznacza to, że kary Radeon od AMD będą w stanie współpracować z modelami GeForce Nvidii, wspólnie renderując nam kolejne klatki wyświetlane na ekranie. Jeśli to prawda, to prawdopodobnie będziemy również mogli korzystać ze wszystkich technologii, którymi karty AMD i Nvidii różnią się od siebie. Wyobraźcie sobie GeForce Experience i 3D Vision z karty Nvidii, uruchomione w tym samym czasie, co TrueAudio i FreeSync z karty AMD. Oznacza to również, że laptopy wyposażone w zintegrowaną oraz dedykowaną kartę graficzną, będą mogły korzystać z obu tych układów na raz.
Gdzie tkwi haczyk? Optymalizacja takiego rozwiązania będzie w dużej części zależna od samych deweloperów i ich silników. Skoro dzisiaj na rynku pojawiają się produkcje, które nie potrafią korzystać z konfiguracji SLI, czy Crossfire, możemy bezpiecznie założyć, że nie wszyscy deweloperzy zechcą wykorzystać pełnię możliwości nowego DirectXa.

Wiedźmina 3 uruchomimy na konsolach w 30 FPS

Wiedźmina 3 uruchomimy na konsolach w 30 FPS

Nie patrzymy na to w ten sposób. Nie myślimy o rozdzielczości i klatkach na sekundę podczas tworzenia gry RPG, która ma na długo zostać w pamięci graczy - mówi starszy dyrektor artystyczny Michał Krzemiński w wypowiedzi dla portalu GamingBolt.
A więc 30 klatek na konsolach zostało oficjalne potwierdzone. Nie stawia to konsol nowej generacji w zbyt dobrym świetle - od premiery Xboxa One i PS4 nie minęły nawet 3 lata, a twórcy gier już teraz muszą wykazywać się sporą inwencją, żeby ich produkcje "jakoś wyglądały". CD Projekt Red długo starał się zoptymalizować Wiedźmina 3, tak aby działał on płynniej niż w 30 klatkach, na konsolach, jak jednak widać - plan się nie powiódł. Szkoda.

Płatny YouTube? To kwestia kilku miesięcy

Płatny YouTube? To kwestia kilku miesięcy

Pierwsze plotki o płatnej wersji najpopularniejszego serwisu wideo na świecie pojawiły się już w 2013 roku. Wtedy też eksperymentowano z opłatami za dostęp do wybranych kanałów. Dziś możemy być już pewni, że model płatnej subskrypcji pojawi się jeszcze w tym roku.
CNBC informuje, że Robert Kyncl, szef YouTube odpowiedzialny za biznesowe operacje portalu, na konferencji Code/Media, która odbyła się w środę w Kalifornii przyznał, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy planowane jest wdrożenie usługi, pozwalającej użytkownikowi na oglądanie treści wideo z YouTube bez reklam - w zamian za miesięczną opłatę abonamentową. Niestety bliższych szczegółów - w tym dotyczących ceny usługi - nie przedstawiono.
Przypominamy jednak, że od listopada trwają beta testy YouTube Music Key pozwalającej na słuchanie muzyki bez reklam, w tym także w trybie offline oraz w tle. Tu abonament kosztuje 7,99 dolarów miesięcznie. "Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie skłonny zapłacić, by otrzymać coś więcej. Nie sądzimy, że wpłynie to jakoś na istniejących użytkowników" - tłumaczy Kyncl.

W T-Mobile zapłacisz Bitcoinami!

W T-Mobile zapłacisz Bitcoinami!

T-Mobile Polska jako pierwszy operator telefonii komórkowej w Polsce wprowadza możliwość płatności Bitcoinami za doładowania. Przez trzy miesiące, klienci kupujący kody cyfrową walutą otrzymają 20% wartości doładowania gratis.
T-Mobile Polska poszukując nowych wśród startupów podjął współpracę z polskim procesorem płatności Bitcoin. Wspólny projekt to wynik programu akceleracyjnego dla polskich startupów o globalnych ambicjach, któremu patronował T-Mobile Polska wraz z Polską Przedsiębiorczą. InPay S.A. pokazała jak dzięki cyfrowej walucie Bitcoin można w sposób błyskawiczny doładować telefon.
Polska jest jednym z 10 krajów o największej liczbie pobrań portfela Bitcoin – wprowadzając pilotaż usługi, T-Mobile chce sprawdzić jakie jest rzeczywiste zainteresowanie takim kanałem doładowań oraz jak wygoda i szybkość transakcji wpływa na zadowolenie użytkowników.
Rozwiązanie umożliwia zakup kodu, a następnie doładowanie karty za pomocą kilku dotknięć ekranu telefonu. Cały proces dla posiadacza portfela Bitcoin trwa krócej niż pół minuty i nie wymaga podawania żadnych danych, czy żmudnego przepisywania kodów. To ogromne ułatwienie dla entuzjastów cyfrowej waluty. Transakcje w walucie Bitcoin są rozliczane przez InPay S.A., natomiast T-Mobile powiększa salda kont i otrzymuje rozliczenia wyłącznie w polskich złotych, niezależnie od bieżących kursów.
Użytkownicy smartfonów, chcąc płacić Bitcoinami za doładowania lub w sklepach, powinni zainstalować jeden z dostępnych w Google Play lub w Appstore portfeli Bitcoin, np. Blockchain.info, Mycelium lub GreenAddres.it. Bitcoiny można kupić na jednej z polskich giełd BitBay.net, Bitmarket.pl, BitStar.pl lub w Bitcoinomacie.

Facebook udostępnił funkcję... testamentu

Facebook udostępnił funkcję... testamentu

Portale społecznościowe starają się utrzymać równowagę między poszanowaniem prywatności zmarłych, a wymaganiom pogrążonych w żałobie członków rodziny i znajomych. Do tej pory Facebook zamrażał konta zmarłych osób, ale nie było to idealne rozwiązanie.
Zamrażanie kont bowiem nie podobało się czasami członkom rodziny, którzy chcieli po śmierci użytkownika mieć możliwość edycji udostępnionych wcześniej treści. Nowa funkcja Facebooka powinna takie osoby zadowolić.
Użytkownik będzie miał możliwość wyboru swojego cyfrowego spadkobiercy, który po śmierci otrzyma możliwość zarządzania kontem. Spadkobierca będzie mógł być wybrany tylko z kręgu naszych znajomych i swojej roli nie będzie mógł przekazać nikomu dalej.
Zarządzanie profilem będzie miało pewne ograniczenia - przykładowo spadkobierca nie będzie mógł czytać prywatnych wiadomości użytkownika, kasować zdjęć czy postów. Będzie mógł za to przyjmować nowych znajomych, pisać posty na tablicy i zmienić zdjęcie profilowe oraz - jeśli użytkownik wyraził wcześniej taką wolę - ściągnąć całe archiwum zdjęć i postów.
Wybór spadkobiercy będzie dostępny z poziomu ustawień konta. Dopóki użytkownik żyje może zmieniać swoją decyzję nieograniczoną ilość razy. Po śmierci nie będzie możliwości przekazania roli osobie innej niż zadeklarowana. Jeśli nie wskażemy żadnej dyspozycji konto zostanie zamrożone, chyba, że w prawnym testamencie zapiszemy inną wolę.
Na razie funkcja udostępniona jest w USA, ale prawdopodobnie niedługo stanie się dostępna w pozostałych regionach świata.

YouTube zniknie ze starszych telewizorów Smart TV

YouTube zniknie ze starszych telewizorów Smart TV

YouTube ogłosiło, że już wkrótce zmieni swoje API, jeśli chodzi o aplikacje na telewizory Smart TV. W wyniku tej decyzji, aplikacja YouTube zniknie z większości telewizorów wyprodukowanych do 2012 roku.
Zmiana spowodowana będzie przejściem z "API v2" na wersję "v3". YouTube nie opublikowało jeszcze listy zmian i nowości, które pojawią się w "v3", nie znamy również pełnej listy urządzeń, na których aplikacja YouTube przestanie działać. W dość ogólnym komunikacie możemy dowiedzieć się, że YouTube zniknie z większości telewizorów Sony i Panasonic, oraz odtwarzaczy Blu-Ray Sony wyprodukowanych do 2012 roku. Samsung potwierdza, że aplikacja YouTube wkrótce zniknie z koreańskich Smart TV wyprodukowanych do 2010 roku.
Nowe API pojawi się 20 kwietnia 2015 roku.

Możecie już pobrać testową wersję Office 2016!

Możecie już pobrać testową wersję Office 2016!

Testy nowego pakietu biurowego trwają już od jakiegoś czasu, jednak dopiero od dzisiaj stały się dostępne dla szerszego grona użytkowników. Co trzeba zrobić, żeby przetestować nowy pakiet Offcie?
Niestety, zanim będziecie mogli pobrać najnowszy pakiet biurowy od Microsoftu, system poprosi was o podanie swojego adresu e-mail i podpisanie NDA. Po wykonaniu tych dwóch czynności dołączycie do grona testerów, dzięki którym nowy pakiet zostanie przetestowany w najmniejszym szczególe i nie będzie zawierał żadnych błędów w dniu swojej premiery.

Microsoft kupuje najlepszy mobilny kalendarz

Microsoft kupuje najlepszy mobilny kalendarz

Według nieoficjalnych informacji, w posiadanie których wszedł portal TechCrunch Microsoft stał się właścicielem najpopularniejszego kalendarza dostępnego dla iOS i Androida.
W ubiegłym roku Microsoft uczynił podobny krok - kupił aplikację pocztową Acompli, która w niewiele zmienionej formie stała się Outlookiem dla platform mobilnych. Ciepło przyjęte rozwiązanie prawdopodobnie skłoniło giganta z Redmond do następnego zakupu. Tym razem Microsoft rzekomo przejął Sunrise - niezwykle popularny i oferujący spore możliwości konfiguracyjne kalendarz (integracja z Facebookiem, Evernote, Twitterem, iCloud czy LinkedInem). W ten sposób firma nie tylko zaistniałaby szerzej na rynku iOS i Androida, ale także pozbyła by się największej konkurencji. Ostatnie kroki Microsoftu - m.in. udostępnienie Office Preview dla tabletów z Androidem - tylko potwierdzają tę tezę.

Na nowego Windows Server nieco poczekamy

Na nowego Windows Server nieco poczekamy

Microsoft planuje premierę systemu Windows nowej generacji na koniec bieżącego roku. Niestety, nowa wersja Windows Server pojawi się rok później.
Od czasów Windows Vista, firma Microsoft wypuszczała na rynek nową wersję Windows Server w tym samym czasie, co nową wersję Windows. Tym razem będzie jednak inaczej: Windows 10 zadebiutuje samodzielnie. Co w takim razie z Windows Server?
W tym roku Microsoft zaprezentuje kilka wersji testowych nowego systemu, a jego premiera planowana jest na rok 2016. Pojawi się za to aktualizacja dla modułu System Center Configuration Manager, która uwzględnia zmiany, jakie oferuje Windows 10 w wersji Enterprise.

Facebook urósł o 13 procent

Facebook urósł o 13 procent

Firma Facebook zaprezentowała swoje sprawozdania fiskalne za ostatni kwartał ubiegłego roku oraz za cały ubiegły rok. Portal społecznościowy cały czas rośnie, wbrew przewidywaniom wielu analityków.
Rok 2014 to dla Facebooka duże przyrosty w przychodach i w ilości aktywnych użytkowników. Tych przybyło, w porównaniu do poprzedniego roku, o 13 procent, co oznacza, że miesięcznie na Facebooka loguje się 1,39 miliarda aktywnych użytkowników, a 890 milionów… dziennie.
526 milionów z tych użytkowników korzysta z Facebooka wyłącznie z poziomu urządzenia mobilnego, to wzrost o 78 procent względem ubiegłorocznych 296 milionów. W sumie użytkowników mobilnych, licząc z tymi którzy również logują się z komputerów osobistych, jest 745 milionów.
Przychody Facebooka wzrosły o 58 proc. i wyniosły za cały rok 12,47 miliarda dolarów, co przełożyło się na zysk w wysokości 701 milionów.

WhatsApp testuje połączenia głosowe

WhatsApp testuje połączenia głosowe

Plotki o decyzji wejścia facebookowego WhatsAppa na rynek połączeń głosowych krążyły po Sieci już od pewnego czasu. Dziś już wiemy, że nie były one oderwane od rzeczywistości.
Wybrani użytkownicy należącego do Facebooka komunikatora WhatsApp otrzymali, w ramach eksperymentu, funkcję realizowania połączeń głosowych. Jak dotąd doniesienia o odblokowanej funkcji pochodzą z Indii (z urządzeń Nexus 5 z Android Lollipop), ale wszystko wskazuje na to, że usługa będzie miała charakter globalny.
Jak twierdzi WhatsApp, moduł połączeń głosowych będzie „rewolucyjny”, zoptymalizowany do działania nawet w przypadku słabego sygnału sieci komórkowej. To oznacza, że liderzy rynku, tacy jak Skype czy Hangouts, wkrótce będą mieli bardzo groźnego rywala.

Google zmuszone do zmiany polityki prywatności

Google zmuszone do zmiany polityki prywatności

uż nie pierwszy raz Google przegrywa w sądzie w sprawie dotyczącej gromadzenia danych osobowych i polityki prywatności. Ale tym razem jest szansa na to, by rzeczywiście coś zmieniło się na lepsze.
Google przegrywało już rozprawy sądowe dotyczące polityki prywatności, między innymi w Hiszpanii (kara w wysokości 150 tysięcy euro) i Francji (kara w wysokości 900 tysięcy euro). Jak na firmę, która w 2013 roku odnotowała ponad 55 miliardów dolarów przychodu, nie były to jednak zbyt dotkliwe wyroki.
Tym razem sprawa dotyczy śledztwa przeprowadzonego przez brytyjskie Biuro Komisarza do spraw Informacji (czyli urząd zajmujący się właśnie ochroną danych osobowych) i dotyczyło zasad polityki prywatności wprowadzonych przez Google w marcu 2012 (między innymi polegało to na skonsolidowaniu około 70 różnych zasad ochrony prywatności istniejących w poszczególnych usługach internetowego giganta, takich jak YouTube, Gmail czy Google+). Wyrok w sprawie przedstawia się nieco inaczej, bo tym razem nie chodzi o karę finansową. Według niego Google powinno się zobowiązać do bardziej dokładnego, a równocześnie konkretniejszego informowania użytkowników swoich usług na temat prowadzonej przez siebie polityki prywatności i wykorzystywania danych osobowych. Zmiany mają zostać wprowadzone do 30 czerwca tego roku, a dalsze kroki – w ciągu kolejnych dwóch lat.

Bill Gates również obawia się sztucznej inteligencji

Bill Gates również obawia się sztucznej inteligencji

Elon Musk i Stephen Hawking już wcześniej podnosili temat sztucznej super inteligencji. Wczoraj do tego grona dołączył Bill Gates. We wczorajszym AMA przeprowadzonym w serwisie Reddit, założyciel Microsoftu napisał:
Należę do obozu zaniepokojonych super inteligencją. Na początku maszyny wyręczą nas w wielu pracach, jednak nie będą jeszcze super inteligentne. Ten okres będzie bardzo pozytywny, jeśli będziemy nim dobrze zarządzać. Kilka dekad po nim, sztuczna inteligencja może okazać się problemem. Zgadzam się z Elonem Muskiem i innymi w tej kwestii i nie rozumiem beztroski niektórych.
Musk, Gates i Hawking zgodnie twierdzą, że stworzona przez nas sztuczna inteligencja prędzej, czy później może "myśleć" zupełnie inaczej niż ludzie, przez co jej działania nie będą zgodne z naszym szeroko pojętym interesem. Nikt nie mówi, że spełni się scenariusz Terminatora, jednak prawdopodobnie w tym stuleciu czeka nas poważna dyskusja na temat ograniczeń, jakie trzeba będzie wprowadzić dla inteligentnych maszyn.

Facebook ostrzeże przed fałszywymi wiadomościami

Facebook ostrzeże przed fałszywymi wiadomościami

Praktycznie codziennie widzimy na swoich tablicach udostępnione przez swoich znajomych linki do newsów z fałszywymi informacjami czy spamem kierującym do usług w stylu premium SMS. Jaki sposób znalazł na nie Facebook?
Od teraz szokujące "wiadomości" i posty będziemy mogli zgłaszać do obsługi Facebooka jako fałszywe newsy. Im więcej osób oznaczać będzie ten sam post w taki sposób, tym rzadziej będzie się on pojawiał na tablicach innych użytkowników. Niestety nie zniknie zupełnie. W najlepszym przypadku przed taką wiadomością pojawi się stosowne ostrzeżenie. Być może jednak dzięki temu użytkownicy nie będą klikać w takie materiały i spam przestanie się rozszerzać.

Co o Windows 10 sądzi były szef Microsoftu?

Co o Windows 10 sądzi były szef Microsoftu?

Wczoraj Microsoft odkrył kolejne tajemnice dotyczące jego najnowszego systemu operacyjnego. Szykuje się największa premiera tej firmy od wielu lat. Co o tym wszystkim myśli osoba, która jeszcze nie tak dawno temu odpowiadała za giganta z Redmond?
Wczorajsza konferencja Microsoftu to cała plejada nowych produktów: mobilny Windows 10, gogle HoloLens, tabletowy Office, ogłoszenie „darmowości” Windows 10, przeglądarka Spartan czy wreszcie komputer Surface Hub. To sukcesy Satyi Nadelli, nowego dyrektora generalnego Microsoftu.
Były szef, obecnie emeryt i akcjonariusz Microsoftu, nie musi już robić dobrej miny do złej gry, a wręcz jako udziałowiec może otwarcie krytykować strategię giganta z Redmond. Wygląda jednak na to, że Ballmer jest zachwycony.
Stwierdził, że dzień wczorajszy był dniem, który „uczynił wszystkich pracowników Microsoftu dumnymi z siebie” a także bardzo ekscytującym dla klientów Microsoftu. Dodał też, że akcjonariusze „dostali ślinotoku” i że „kocha Microsoft, który nadal daje czadu”.
My niecierpliwie czekamy na rynkową premierę Windows 10.

Unia Europejska opodatkuje Google

Unia Europejska opodatkuje Google

Na jakiej zasadzie miałaby działać nowa opłata? Za każdym razem, kiedy Google korzystać będzie z łącza prowadzącego do treści chronionych prawem autorskim, gigant będzie musiał uiścić opłatę.
Jak widać nowy komisarz Komisji ds Cyfrowych, Gunther Oettinger jest przekonany, że Google powinna dzielić się większą częścią swoich zysków z innymi. Oczywiście minie jeszcze trochę czasu, zanim odpowiednie przepisy zostaną wprowadzone w życie. Nie wiemy również, co zrobi Google. Przypomnijmy, że podobny pomysł wprowadzony w życie przez władze Hiszpanii zaowocował tym, że Google zamknęło kilka swoich usług na terenie tego kraju.

Valve uruchomiło usługę Steam Broadcasting!

Valve uruchomiło usługę Steam Broadcasting!

W najnowszej aktualizacji klienta Steam, oprócz poprawienia kilku błędów i dodania wbudowanego licznika FPS, Valve zdecydowało się również na udostępnienie swojej najnowszej usługi: Steam Broadcasting.
Steam Broadcasting działa tak samo, jak strony Twitch.tv, Ustream, czy polski Gaming Live, czyli umożliwia graczom strumieniowanie na żywo swojego obrazu z gry. Posługując się nowomową: to taki letsplay live. Zanim jednak Steam Broadcasting stanie się poważną konkurencją dla Twitcha, minie jeszcze trochę czasu. Funkcjonalność tej usługi jest jak na razie szczątkowa i oprócz transmisji obrazu z gry i dźwięku z naszego mikrofonu nie potrafi zbyt wiele. Zapomnijcie o dodatkowym obrazie z waszej kamerki internetowej i o interakcji z szerszym gronem odbiorców. Jak na razie nasze gry mogą oglądać tylko ludzie z naszej listy znajomych na Steamie. Nie wiadomo też, jak Valve ma zamiar podejść do aspektu monetyzacji strumieniowania.

Koniec sprzedaży Google Glass

Koniec sprzedaży Google Glass

Gdy okulary Google pojawiły się w sprzedaży w ramach programu Explorer w 2013 roku zapoczątkowały trend na gadżety dotyczące rozszerzonej rzeczywistości. Powszechny entuzjazm jednak opadał wprost proporcjonalnie do rozwoju dyskusji na temat prywatności i ograniczeń sprzętowych, którym developer nie mógł podołać.
Jeszcze przez tydzień każdy mieszkaniec USA może zakupić Google Glass w cenie 1500 dolarów. Potem firma kończy sprzedaż urządzenia. Koncern zapewnia, że koniec programu Explorer nie oznacza zaniechania prac nad projektem inteligentnych okularów. Wprost przeciwnie Google zapowiedziało, że zamierza przygotować nowy model Glassów. Nie podaje jednak żadnych, nawet przybliżonych dat.
Dodatkowo okulary zostają wydzielone poza oddział Google X, w którym opracowuje się technologie mające najprościej ujmując wpłynąć na cały świat (m.in. projekt Loom, Tango, Fiber). Od teraz pieczę nad nimi ma sprawować zespół Ton'yego Fadella - szefa firmy Nest przejętej rok temu przez Google. W połączeniu z wcześniejszymi informacjami, na temat developerów porzucających prace nad aplikacjami dla okularów nie brzmi to zbyt optymistycznie.
Być może przyjdzie nam czekać bardzo długo na premierę Google Glass, a być może nawet nie doczekamy się ich nigdy. Ten ostatni przypadek raczej nikogo by nie zdziwił biorąc pod uwagę wcześniejsze zaniechane przez Google projekty (jak chociażby Google Wave).

Strona 5 z 12 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12